Na początku stycznia wyskoczyliśmy na krótki urlop w góry, do Karpacza. Warunki? Idealne — skromne –15°C i opady śniegu
Cel był jeden i bardzo konkretny: nauczyć Zosię jeździć na nartach. Trzy dni z instruktorem i bakcyl złapany. Mamy w domu nową narciarkę i ogromną satysfakcję.
.jpg)
.jpg)




